Kiedy lato powoli zwija swoje zielone dekoracje, w lesie zaczyna się prawdziwy ruch. Nie ma czasu na leniuchowanie, bo jesień nie lubi czekać, a zima już zaciera ręce. O tym, jak wygląda ten niezwykły czas wśród leśnych mieszkańców, opowiedzieli nam uczniowie klasy drugiej, prezentując pełną uroku scenkę rodzajową pt. „Bal jesieni”.
Wszyscy mieszkańcy lasu wyraźnie czują, że nadchodzi jesień, dlatego z zapałem gromadzą zapasy i przygotowują się do zimowego odpoczynku. Dla niektórych zwierząt to już ostatni dzwonek, by wyruszyć w daleką podróż do ciepłych krajów. Bociany zapowiadają swój powrót dopiero w kwietniu, słowiki wybierają się koncertować do Afryki, mrówki uwijają się jak w ukropie, dbając o każdy kąt swojego mrowiska. Wiewiórki gromadzą orzechy, niedźwiedź dba o odpowiednią warstwę sadła. Jeż natomiast rusza na poszukiwania owocowych przysmaków. Każdy ma pełne łapki roboty. W tym pełnym krzątaniny pracowitym rozgardiaszu majestatyczne drzewa również nie pozostają obojętne. Przyozdabiają swoje gałęzie złotem, czerwienią i brązem, jakby chciały choć odrobiną barw osłodzić nadchodzący czas zimowej ciszy i uśpienia. Dzięki nim szkolna przestrzeń zamieniła się w prawdziwie jesienny zakątek, w którym aż chciało się zostać na dłużej.
Jednak najpiękniejsze w tym przedstawieniu było to, czego nie można wyciąć z kartonu czy wyreżyserować. Była to radość wspólnego tworzenia. Drugoklasiści, na co dzień pełni energii trudnej do ujarzmienia i żywiołowości, tym razem wykorzystali swoją niezwykłą dynamikę w bardzo twórczy sposób. Z entuzjazmem bawili się tekstem, odnajdywali własne pomysły na odgrywane postacie i z zaangażowaniem budowali teatralny świat. Każde dziecko miało swoją rolę, każde nauczyło się tekstu i każde mogło wnieść do przedstawienia coś własnego. Leśni bohaterowie nie byli więc jedynie postaciami z opowieści; każdy otrzymał od swojego młodego wykonawcy odrobinę indywidualnego charakteru.
Widać było, że dzieci nie tylko odtwarzają przygotowane sceny, lecz naprawdę czerpią przyjemność z bycia na scenie. Ich pomysłowość, spontaniczność i wzajemne zaangażowanie sprawiły, że przedstawienie nabrało autentyczności i wyjątkowego uroku. A przecież właśnie o to chodzi w teatrze — by opowiadać historię nie tylko słowami, ale także emocjami, gestem i własną wyobraźnią.
„Bal jesieni” okazał się czymś więcej niż klasowym przedstawieniem. Stał się wspólnym przedsięwzięciem, w którym każdy miał swoje miejsce, zadanie i ważną rolę do odegrania. Był dowodem na to, że dziecięca energia, kiedy połączy się z pomysłowością i radością działania, potrafi stworzyć coś naprawdę pięknego. A przy okazji drugoklasiści przypomnieli nam o czymś, o czym w świecie pełnym ekranów łatwo zapomnieć: że można wspaniale spędzać czas także analogowo – bez telefonu, za to z głową pełną pomysłów, rękami gotowymi do pracy i sercem otwartym na współpracę. Wystarczy trochę wyobraźni, wspólny cel i radość bycia razem, by powstało coś, co daje satysfakcję i zostaje w pamięci na długo.
Aby stworzyć coś wyjątkowego, potrzeba nie tylko dziecięcej wyobraźni, ale także wizjonera, który dostrzeże potencjał w rodzących się pomysłach i pomoże im nabrać realnych kształtów. Kogoś, kto zamiast podawać gotowe rozwiązania, potrafi stworzyć przestrzeń do twórczego działania, zachęcić do poszukiwań i sprawić, że pozornie zwyczajne pomysły zamieniają się w coś niezwykłego. Klasa druga ma takiego mentora w osobie pani Doroty Woźniakowskiej.
Bardzo serdecznie dziękuję za zaproszenie w imieniu swoim oraz uczniów klas Ia, Ib i III.

